fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Działania Białorusi niepokoją Europę – uważa „Larazon”

Olimpiada w Tokio obok wielu emocji sportowych dostarczyła także politycznych zawirowań. Jednym z nich jest historia Krysciny Cimanouskiej, olimpijskiej sprinterki, która w Japonii reprezentowała Białoruś. Choć Cimanouska nie krytykowała publicznie ani białoruskiego rządu, ani prezydenta Aleksandra Łukaszenki, za niedopuszczalne przewinienie uznano jej wpis w mediach społecznościowych, w którym wspomina, że trenerzy zapisali ją do sztafety 4x400 metrów, nie informując jej o tym. Po tym wpisie siłą doprowadzono ją na lotnisko w Tokio, by odesłać do domu. Następnego dnia Polska udzieliła azylu olimpijce oraz jej rodzinie. Cimanouska uważa, że odesłanie jej z igrzysk nie było decyzją Ministerstwa Sportu, ale poleceniem z wyższego szczebla.

Warto przeczytać

Coraz więcej Białorusinów znajduje schronienie poza granicami reżimu nazywanego „ostatnią europejską dyktaturą”. Jednocześnie w dniu otrzymania przez olimpijkę polskiej wizy zaszły na Ukrainie wydarzenia, które pokazały, że tego rodzaju azyl wcale nie gwarantuje bezpieczeństwa.

W Kijowie, stolicy Ukrainy, zaginął Witalij Sziszow prowadzący ukraińską organizację pomagającą białoruskim zesłańcom. Nie wrócił do domu z porannego joggingu. Znaleziono go dopiero kolejnego dnia rano w pobliskim lesie, wiszącego na drzewie. Według relacji świadków miał mieć posiniaczoną twarz i złamany nos. Ukraińska policja nie zaprzecza, że jego śmierć była morderstwem pozorowanym na samobójstwo.

Choć nie ma dowodów na to, że Sziszow został zamordowany przez białoruskie służby, to jego przyjaciele przypominają, że uważał, że jest śledzony. W czerwcu napisał w mediach społecznościowych: „Reżim staje się coraz bardziej terrorystyczny. Nawet za granicą należy mieć uszy otwarte”.

Białoruś nie cieszy się dobrą opinią, jeśli chodzi o działalność zagraniczną. W maju aresztowano dysydenta Romana Protasiewicza i jego partnerkę podczas lotu z Aten do Wilna. W tym celu zatrzymano samolot linii Ryanair, kiedy przelatywał nad Białorusią. Posłużono się groźbą podłożenia bomby oraz samolotami wojskowymi.

Nie ucichły jeszcze fale krytyki Białorusi po sfałszowaniu ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. Spotkały się one z masowymi protestami, brutalnie tłumionymi przez reżim. Do dziś torturuje się dysydentów. 21 lipca przeprowadzono nalot na biura 14 pozarządowych organizacji białoruskich, aresztowano ich członków. Przypadek Cimanouskiej pokazuje, że najmniejszy wyraz nielojalności wobec jakiejkolwiek instytucji państwowej grozi poważnymi konsekwencjami. Z pewnością fakt, że Białoruski Komitet Olimpijski dowodzony był przez syna Łukaszenki, nie sprzyjał olimpijce. Jednak coraz więcej Białorusinów decyduje się wyjechać z kraju.

Białoruś oskarża się też o celowe wysyłanie imigrantów z Iraku przez granicę na terytorium Litwy. Ta złośliwość ma być odwetem na Litwinach za udzielenie schronienia Swietłanie Tichanowskiej, liderce opozycji, która prawdopodobnie wygrała zeszłoroczne wybory prezydenckie.

Aktywiści coraz głośniej wzywają zachodnie państwa do zajęcia twardszych stanowisk wobec Białorusi. Co prawda po porwaniu samolotu Unia Europejska nałożyła na Białoruś sankcje, ale nie wydaje się, by zrobiły one większe wrażenie na dyktatorskim reżimie. Choć niedawne spotkania Tichanowskiej z przywódcami USA i Wielkiej Brytanii dają pewne nadzieje, to podobni jej białoruscy zesłańcy – działacze polityczni i olimpijscy sprinterzy – wciąż mają powody do niepokoju.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię