fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Wschodnia granica Unii Europejskiej wzmocniona dozorem z powietrza i wsparciem WOT

Nie ustają próby nieautoryzowanego przekroczenia granicy białorusko-polskiej przez masowo dowożonych tam przez reżim Łukaszenki migrantów. Z uwagi na gęste zalesienie, długość 400 km oraz tworzoną w trybie pilnym infrastrukturę dozorową, zadanie efektywnego patrolowania linii granicznej, wymaga zaangażowania dodatkowych sił i środków.

Warto przeczytać

Stan wyjątkowy ograniczył niepożądane aktywności po polskiej stronie pasa granicznego, ale w obliczu skali, nasilenia systematycznych prób penetracji ze strony dowożonych tam, zdesperowanych migrantów oraz postawy białoruskich pograniczników, którzy dodatkowo mnożą prowokacje zmierzające do destabilizowania sytuacji na granicy, wdrożenie dodatkowych rozwiązań stało się koniecznością. Wspierają one nie tylko działania operacyjne Straży Granicznej, ale pozwalające również efektywnie monitorować przestrzeń w pasie przygranicznym. Temu celowi służy m.in. zaangażowanie Wojsk Obrony Terytorialnej, które jak informuje rzecznik tej formacji płk Marek Pietrzak, polega na skierowaniu w ten rejon dziewięciu Grup Rozpoznania Obrazowego, spośród dwunastu wyposażonych w systemy bezzałogowe FlyEye. 

Tylko w pierwszym miesiącu patrolowania granicy polsko-białoruskiej, drony wykonały 200 godzin lotów, co stanowi 20 proc. nalotu zrealizowanego przez Wojska Obrony Terytorialnej w roku ubiegłym. Efektywność wdrożonego narzędzia pozwala identyfikować w czasie rzeczywistym miejsca alokacji migrantów, ich aktywności, drogi podejścia i próby bezpośredniej penetracji linii granicznej. Kamery termowizyjne zapewniają możliwość nieprzerwanej obserwacji również po zmroku, w godzinach nocnych, a także w warunkach ograniczonej zjawiskami atmosferycznymi widoczności. 

Operacja „Silne Wsparcie” znacząco wzmocniła możliwości operacyjne Straży Granicznej, dysponującej jedynie trzema, własnymi zestawami Fly Eye. Tak samo, jak te, które wykorzystują WOT, są one produkcji polskiej Grupy WB. Dozorem i bezpośrednią obserwacją objęto również obszar poza pasem granicznym w celu wyeliminowania obecności przemytników przybywających z Niemiec bądź legalnie przebywających na terenie Polski, którzy z przemytu migrantów czynią intratny interes. 

Jak wynika z ostatnich doniesień cena za dotarcie do Niemiec to nawet 7,5 tysiąca USD od osoby, a przypomnijmy, że mowa o ludziach, którzy opłacili przylot z Bliskiego Wschodu na Białoruś i jakoby uciekają przed wojną. 

Nie przypadkiem więc zaangażowano do działań systemy obserwacyjne FlyEye, z których każdy zawiera zestaw czterech dronów, system sterowania i wymiany pozyskanych danych. Zaawansowane technologicznie rozwiązanie jest proste w obsłudze – start z ręki, posiada zestaw optoelektroniczny zawierający kamerę standardową oraz na podczerwień, opcjonalnie moduł pozwalający na komunikację z większej odległości w ramach retransmisji. Napęd to silnik elektryczny. Rozpiętość skrzydeł drona wynosi ok. 3,6 metra i zapewnia zdolność szybowania. Urządzenie pozwala kontrolować przestrzeń w pasie 50 km przez kilka godzin, a w zależności od warunków atmosferycznych i kierunku wiatru nawet na większym dystansie. Wydaje się, że zaangażowane siły i środki czynią naszą wschodnią granicę bezpieczną i szczelną. Również za sprawą polskiej myśli technicznej służącej ochronie granicy państwowej.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły