fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.1 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy USA i UE dojdą do porozumienia w sprawie stali?

Na drugą połowę października zaplanowano szczyt handlowy, w którym udział wezmą przedstawiciele Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Jego celem jest wypracowanie wspólnej postawy przeciwko Rosji i Chinom. Częścią tej strategii jest osiągnięcie porozumienia w sprawie stali i aluminium, dzięki któremu uda się uniknąć powtórki z niedawnej wojny handlowej – twierdzi serwis Politico.

Warto przeczytać

Na spotkaniu Ursula von der Leyen i Joe Biden będą mogli przypieczętować wiele umów transatlantyckich, co jednocześnie może wzmocnić ich notowania przed przyszłorocznymi wyborami – odbywającymi się zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony, jeśli przyszłoroczne wybory na prezydenta USA wygra Donald Trump, październikowy szczyt może być ostatnią okazją do porozumień na linii Bruksela-Waszyngton.

By wykorzystać tę możliwość, amerykańscy i unijni urzędnicy prowadzą intensywne negocjacje w sprawie zielonej stali i aluminium oraz kluczowych minerałów. Punkty wyjścia obu stron są mocno od siebie oddalone, co utrudnia negocjacje, ale nastroje po obu stronach robią się optymistyczne. Jeśli uda się osiągnąć porozumienie, możliwe będzie uniknięcie scenariusza wojny handlowej, jak ta w latach 2018-21.

USA i UE mają różne zdanie na takie kwestie jak wycena emisji dwutlenku węgla czy nierynkowe praktyki Chin. Prawdopodobne jest natomiast połączenie październikowego szczytu z Radą Handlu i Technologii USA-UE, która odbywa się dwa razy do roku. Nie jest to jeszcze pewne rozwiązanie, ale rada ta miała się zebrać jesienią tego roku.

W czym tkwi problem ze stalą i aluminium?

Wśród wielu kwestii, jakie Unia i Stany mają uzgodnić, najbardziej paląca dotyczy stali i aluminium. Administracja Trumpa nałożyła cło na europejskie towary, Europa zaś odpowiedziała odwetem na amerykański eksport. Do końca października obie strony mają osiągnąć „globalne porozumienie” obniżające obecne taryfy celne. To element wspólnej walki z chińskim przemysłem stalowym i aluminiowym. Miałaby ona polegać między innymi na wprowadzeniu nowych, bardziej rygorystycznych kryteriów ekologicznych, a także zmniejszeniu subsydiowania przemysłu metalurgicznego.

Jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte, od 1 stycznia przyszłego roku wejdzie w życie narzucone przez Trumpa cło na europejską stal i aluminium, a także europejski odwet na towary amerykańskie, warte około 6 mld dolarów. Biorąc pod uwagę obecne nastroje, bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że strony postanowią przedłużyć aktualne „zawieszenie broni” w tych sprawach.

Od czasu zmiany władzy w Stanach Zjednoczonych i przekształceniu taryf Trumpa przez administrację Bidena, eksport stali z Europy do Stanów Zjednoczonych ma się całkiem dobrze. W ubiegłym roku wzrósł o 20 proc., sięgając 4,4 mln ton, a do lipca obecnego roku powiększył się o następne 3 proc., choć ogólny import do USA spadł aż o 10,7 proc.

Mówi się jednak, że obie strony są na dobrej drodze do osiągnięcia pełnego porozumienia. Jest ono jednak wciąż odległe, ponieważ Stany chcą ustanowić cło na importowaną stal i aluminium o wartości zależnej od zawartości węgla w sprowadzanych produktach. Oprócz tego USA chciałoby wprowadzić mechanizmy umożliwiające wprowadzanie dodatkowego cła na import produktów metalowych z tych europejskich krajów, które ze względu na unijne dotacje osiągają nadwyżkę mocy produkcyjnych, ponieważ w tej sytuacji mogą one oferować „nierynkowe” warunki sprzedaży.

W Stanach Zjednoczonych nie istnieje jednak system ustalania cen emisji dwutlenku węgla, który jest stosowany w Unii Europejskiej. Nie wydaje się też, by taki system miał zostać wprowadzony w najbliższym czasie, ponieważ amerykańscy ustawodawcy nie chcą nakładać nowych podatków na wyborców – już teraz są obarczeni wysokimi kosztami drożejącego gazu i prądu.

Ola Hansén, dyrektor ds. publicznych w H2 Green Steel w Sztokholmie, przyznał podczas dyskusji panelowej Światowej Organizacji Handlu, że pogodzenie systemów kontroli emisji CO2 w Stanach i Unii to trudne zadanie. „Sami politycy zmagają się ze znalezieniem sposobu na obejście tego problemu” – zaznaczył. Praktyczne rozwiązania w tym zakresie najprawdopodobniej nie pojawią się jeszcze w tym roku.

„Jestem przekonana, że uda im się uniknąć katastrofy, która wiązałaby się z ponownym zastosowaniem ceł” – powiedziała Emily Benson z amerykańskiego think tanku CSIS. Dodała jednak: „Oczekiwania co do konkretnych rezultatów są niskie”.

Unia Europejska ma obiekcje co do rozwiązań proponowanych przez Amerykanów, zdaniem Brukseli stoją one w sprzeczności z zasadami Światowej Organizacji Handlu. USA apelowało o „bardziej kreatywne myślenie”, ale nie spotkało się to z konkretną reakcją Unii. To z kolei zostało zinterpretowane przez waszyngtońskich polityków jako brak odpowiedniego zaangażowania ze strony Brukseli.

Oprócz problemu ze stalą istotna jest także sprawa minerałów. Chodzi tu o amerykańską ustawę o redukcji inflacji, która dawałaby konsumentom możliwość korzystania z ulg podatkowych po zakupie europejskich akumulatorów do pojazdów elektrycznych. Tu ważą się przede wszystkim kwestie techniczne, a mniej ideologiczne: Unia chce, aby ustawa zawierała listę ponad 50 kluczowych surowców, co Stanom wydaje się zbyt obszernym zakresem.

Przeczytaj także:

Zamiarem ustawy o redukcji inflacji jest także przywrócenie krytycznego łańcucha dostaw minerałów, dlatego administracja Bidena nieprzychylnie spogląda na wszelkie propozycje, które mogłyby go osłabić.

„Kongres twierdzi, że administracja przekracza swoje uprawnienia. To może utrudniać prowadzenie polityki” – zauważyła Benson.

SourcePolitico

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!