fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.7 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Tajna sieć udaremnia „spisek Trumpa”

Publikacja magazynu Time potwierdza istnienie ogromnej i potężnej sieci, która pracowała nad zapewnieniem „właściwego wyniku” amerykańskich wyborów prezydenckich w 2020 roku.

Warto przeczytać

Time demaskuje „gabinet cieni”, który „uratował” wybory w 2020 roku: “To oni byli siłą tych wyborów”.

Publikacja magazynu Time potwierdza istnienie ogromnej i potężnej sieci, która pracowała nad zapewnieniem „właściwego wyniku” amerykańskich wyborów prezydenckich w 2020 roku.

Tekst Molly Ball, krajowej korespondentki ds. polityki, zatytułowany: „The Secret History of the Shadow Campaign That Saved the 2020 Election”, został opublikowany po tym, jak uzyskała ona dostęp do „danych o wewnętrznym spisku, mającym na celu uratowanie wyborów w 2020 roku, w oparciu o dostęp do wewnętrznych ustaleń grupy, nigdy wcześniej niewidzianych dokumentów i wywiadów z dziesiątkami zaangażowanych osób z szerokiego spektrum politycznego”.

„Chodzi o to, aby tajna historia wyborów w 2020 roku została opowiedziana – nawet jeśli brzmi jak sen paranoika. Była to dobrze finansowana przez potężnych graczy operacja, obejmująca różne branże i ideologie. Współpracująca za kulisami grupa, robiła wszystko, aby wpływać na sposób postrzegania, zmieniać zasady i prawa, kierować relacjami medialnymi i kontrolować przepływ informacji” – pisze Molly Ball. „Oni nie fałszowali wyborów, oni je zabezpieczali. Ich zdaniem, opinia publiczna musi zrozumieć kruchość systemu, aby zapewnić przetrwanie demokracji w Ameryce.” – dodaje dziennikarka Time.

Tekst Molly Ball wskazuje na następujące obszary, które znalazły się w centrum zainteresowania tej nieformalnej „sieci”:

  • „naprawa amerykańskiej infrastruktury wyborczej”,
  • zwalczanie kampanii „dezinformacyjnych” (np. „kłamstwa i teorie spiskowe Trumpa”),
  • „wyjaśnienie szybko zmieniającego się procesu wyborczego”,
  • ułatwienie współpracy.

Centralnym węzłem tej „pajęczyny” powiązań i jej „architektem” był Mike Podhorzer, starszy doradca prezesa AFL-CIO – największej amerykańskiej centrali związkowej, który pomógł dziennikarce magazynu Time w napisaniu artykułu.

„W wygodnym apartamencie na przedmieściach Waszyngtonu, Podhorzer pracował z laptopa przy kuchennym stole. Prowadził wielogodzinne spotkania na platformie Zoom ze swoją siatką kontaktów z całego świata. Były to organizacje pracownicze, instytucjonalna lewica (np. Planned Parenthood i Greenpeace), grupy oporu (Indivisible i MoveOn), specjaliści od danych i stratedzy, przedstawiciele darczyńców i fundacji, działacze na rzecz sprawiedliwości rasowej i jeszcze wiele innych osób.” – czytamy w artykule Molly Ball.

Maurice Mitchell, dyrektor krajowy Working Families Party, zgodził się z opinią, że Pod (tak znajomi nazywają Podhorzera) był kluczową postacią, odpowiedzialną za realizację celu, dla którego ta tajna „sieć”, specjalnie została stworzona. 

“Pod (Podhorzer) odegrał krytyczną, zakulisową rolę w utrzymaniu komunikacji i koordynacji różnych elementów, składających się na infrastrukturę ruchu” – powiedział Maurice Mitchell. „Masz przestrzeń sądową, przestrzeń organizacyjną, ludzi polityki skupionych tylko na punkcie „X”, lecz ich strategie nie zawsze są zgodne. To właśnie Pod (Podhorzer), umożliwił temu ekosystemowi współpracę.” – wyjaśnia Maurice Mitchell.

Artykuł Molly Ball kończy się debatą, pomiędzy godnymi docenienia aktywistami, którym Amerykanie zawdzięczają „udaremnienie spisku Trumpa” i niedopuszczenie do wygrania przez niego wyborów za pomocą nieuczciwych praktyk.

„Liberałowie argumentowali, że rola najniższego szczebla władzy nie powinna być pomijana, a szczególnie wkład ludzi o innym kolorze skóry i lokalnych działaczy obywatelskich” – napisała dziennikarka. „Inni podkreślali heroizm działaczy GOP (Partii Republikańskiej), takich jak Van Langevelde i sekretarz stanu Georgia Brad Raffensperger, którzy przeciwstawili się Trumpowi. Prawda jest taka, że żaden z nich prawdopodobnie nie odniósłby sukcesu bez drugiego. Ostatecznie zwyciężyła demokracja. Zwyciężyła wola narodu. Z perspektywy czasu jest to jednak szalone, że właśnie tego wymagało zorganizowanie wyborów w Stanach Zjednoczonych Ameryki.” – konkluduje Molly Ball na łamach Time.

Autor: Douglas Ernst

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię