fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19 C
Warszawa
wtorek, 18 czerwca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Erdogan musiał ulec presji Unii Europejskiej i USA. Został zobligowany do ograniczenia dobrych stosunków z Rosją – donosi „Le Figaro”

Warto przeczytać

Po spotkaniach z przywódcami państw tworzących NATO, w tym z Emmanuelem Macronem, turecki prezydent zrozumiał, że będzie musiał pójść na różne ustępstwa w prowadzonej przez siebie polityce zagranicznej. Znalazł się bowiem nie tylko pod presją Niemiec i Francji, które – jak się wydaje – chcą mieć swoisty monopol na dobre relacje z Rosją, ale przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, tych w nowej odsłonie, reprezentowanej przez Joe Bidena. 

Amerykański prezydent zaostrzył kurs Stanów Zjednoczonych wobec Rosji, a te w Sojuszu Północnoatlantyckim nadal mają najwięcej do powiedzenia (trzon armii Sojuszu stanowią siły zbrojne USA). „Le Figaro” przypomina, że przesłaniem zakończonego stosunkowo niedawno (w połowie czerwca br.) szczytu NATO oraz misji prezydenta Joe Bidena była ponowna konsolidacja Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w postawie wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Szczyt ten pokazał także niejasne relacje pomiędzy Turcją Erdogana a innymi członkami Sojuszu, zwłaszcza z Francją. Emmanuel Macron i turecki prezydent spotkali się na chwilę jeszcze przed rozpoczęciem szczytu. Spotkanie to – zdaniem prezydenta Francji – pozwoliło omówić tematy „dogłębnie” i posunąć się naprzód „jasno, z szacunkiem i żądaniem”. Szefowie obydwu państw wyrazili również chęć osiągnięcia postępu w dwóch bardzo drażliwych kwestiach: Syrii i Libii. Według Pałacu Elizejskiego rozmawiano także o kwestiach dotyczących migrantów wyznających islam.

Po sesji roboczej Erdogan miał również spotkać się z Joe Bidenem. Przy okazji rozmawiał także z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Endrogan został zblokowany 

Zastój w relacjach z Turcją wynikał z wielu okoliczności. Francuski prezydent wstrząsnął już NATO swoją wypowiedzią o „śmierci” sojuszu w listopadzie 2019 roku. Następnie wsparł Grecję, wysyłając jej na pomoc myśliwce w jej konflikcie z Turcją we wschodniej części Morza Śródziemnego. Z drugiej strony ułatwił rozpoczęcie strategicznego dialogu (także z Turcją będącą istotnym członkiem Sojuszu). Po izolacji dyplomatycznej Turcji będący pragmatykiem i znający granice swojej polityki Erdogan postanowił prowadzić bardziej zrównoważoną politykę – pisze „Le Figaro”. Tym bardziej że nie może ani opuścić NATO, ani też dalej rozwijać relacji z Rosją Władimira Putina, dla której NATO jest głównym wrogiem. Stosunki Rosji z Unią Europejską są napięte, tym bardziej że nowa administracja USA udziela tu państwom unijnym wyraźnego wsparcia. 

„Przybycie Bidena do Białego Domu zmienia reguły gry w regionie” – mówi prof. Nora Seni z Paris School of Business. Jej zdaniem, chociaż Stany Zjednoczone już od czasów prezydentury Baracka Obamy, zaczęły wycofywać się z Bliskiego Wschodu, by skoncentrować się na chińskim wyzwaniu, nadal nic nie da się zrobić w regionie bez ich zaangażowania. „Wraz z odejściem Trumpa Erdogan stracił obrońcę” – kontynuuje Nora Seni. 

Erdogan zaczął łagodzić swoją postawę już przed szczytem NATO. Turcja zaoferowała USA ochronę lotniska w Kabulu, jedynej drogi ewakuacyjnej dla dyplomatów i pracowników pomocy humanitarnej po opuszczaniu Afganistanu przez Amerykanów. „Turcja będzie jedynym godnym zaufania krajem, który utrzyma wojska w Afganistanie po odejściu Stanów Zjednoczonych i NATO” – napisała w komunikacie Ankara. Prezydent Turcji wezwał także do „ożywienia kanałów dyskusji z Grecją”, aby pomóc „rozwiązać problemy” z sąsiadem i ustanowić „stabilizację regionalną”.

Jest jeszcze sporo do zrobienia

Deklaracje dobrych intencji ze strony Turcji, nawet poparte niektórymi działaniami, to jednak wciąż zbyt mało. Nadal wiele kwestii pozostaje do rozwiązania. Można przypuszczać, że Erdogan poszuka kompromisu ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie rakiet S400 oraz zakupionej rosyjskiej obrony przeciwrakietowej, która jest niekompatybilna z systemami NATO. Ankara, której zamówienie na amerykańskie myśliwce F35 po zakupie rakiet S400 od Rosji zablokował Donald Trump, znowu deklaruje, że jej pierwszym wyborem dla Turcji zawsze był amerykański system rakietowy Patriot.

Do rozwiązania pozostają kryzysy libijski i syryjski. Turcja, która ma z Libią umowy naftowe, nadal chce utrzymywać swoje milicje, uzasadniając to faktem, że kraj ten jest w trakcie politycznej transformacji. Ma w Libii dwie bazy wojskowe, w tym jedną morską. Zamierza pozostać w Trypolitanii, na zachodzie kraju, gdzie umocniła swoją pozycję, dostarczając znaczącej pomocy wojskowej rządowi w Trypolisie. Z kolei w Syrii od lat zwalcza Kurdów, którzy są sojusznikami międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej przeciwko radykalnym islamistom. Na północy kraju ma swoje wpływy, tam też rekrutuje najemników, których wysyła potem do Libii i na Kaukaz.

Nacjonalistyczna i panislamistyczna retoryka prezydenta Erdogana oraz próby rozszerzania hegemonii Turcji poza jej granice budzą niepokój. „Podobnie jak demontaż rządów prawa oraz ataki na wolność i prawa człowieka” – pisze gazeta. Tym bardziej że Joe Biden zamierza ponownie umieścić prawa człowieka w centrum amerykańskiej polityki.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ