fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.4 C
Warszawa
niedziela, 23 czerwca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Obroty w handlu zagranicznym systematycznie rosną, ale wraz z nimi ujemne saldo

W okresie post pandemicznym, pomimo wojny w Ukrainie polska gospodarka, zwłaszcza na tle swoich europejskich konkurentów radzi sobie nieźle. Potwierdza to, także stały wzrost obrotów w handlu zagranicznym, choć z wolna utrwala się tendencja ujawniająca ujemne saldo w relacji eksport/import, a to rodzi pytania o przyczyny owego stanu rzeczy.

Warto przeczytać

Jest ich z pewnością wiele, skoro jednak wzrost eksportu rok do roku wyniósł 22,1 proc., wobec 28,5 proc. wzrostu w imporcie. Wobec wzrostu wolumenu obrotów wzajemnych deficyt zamknął się kwotą 92,5 mld PLN w roku 2022, a według danych za okres od stycznia do lipca 2023 roku przekroczył 60 mld PLN, co nie wróży dobrze.

Nie bez powodu struktura naszej gospodarki, gdzie 70 proc. PKB tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa pozwala elastycznie, skutecznie a niekiedy wyprzedzająco reagować na niekorzystne zjawiska i tendencje w handlu zagranicznym. Tyle tylko, że niekorzystne następstwa globalizacji; inflacja, przerwanie łańcucha dostaw, polityka protekcjonistyczna dużych graczy (w czym w Europie przodują Niemcy i Francja – nasi znaczący partnerzy handlowi) – w pierwszym rzędzie uderza w lokalne społeczności i mniejsze organizmy gospodarcze z natury rzeczy mniej odporne np. na ryzyko kursowe, wpływające na cenę zakupu niezbędnych komponentów.

Sprawa jest więc bardziej złożona, niż chce tego Cezary Kazimierczak (szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców), ale bez wątpienia ma rację, gdy w swoim wpisie na Twitterze (X) stwierdza, że dzięki usługom, zwłaszcza w transporcie, gdzie nadal pozostajemy europejską potęgą, jesteśmy nie tylko w stanie łagodzić skutki ujemnego salda handlowego, ale nadal utrzymywać się na malejącym, niemniej jednak plusie. W ramach wojny handlowej z Polską, w imię szczytnych haseł (które trudno co do zasady podważać), utrudnia się naszym firmom dostęp do europejskiego rynku przewozowego. W efekcie spada aktywność przedsiębiorców. Nabywają mniej ciągników siodłowych, kierowcy ograniczają liczbę kursów, w efekcie wszyscy ponosimy wymierne straty.

Jakby tego było mało (wszak często mówimy o firmach rodzinnych) podniesienie składki zdrowotnej do 9 proc., wobec niemożności zaliczenia jej w ciężar prowadzenia działalności gospodarczej (co jest fundamentem stanowiska resortu finansów w tej kwestii), „pachnie” zdaniem przywołanego autora „neomarksizmem”. Sprawa nie jest nowa, gdy zważyć, że wielokroć podnosił ją rzecznik MiŚP Adam Abramowicz, który z kolei w swoim wpisie przywołuje opinię twórcy Optimusa Romana Kluski sławiącego małe firmy jako swoistą „sól ziemi”, dla których udało się wywalczyć obniżenie składki zdrowotnej do 4,9 proc., jako płatników podatku liniowego. Czy jest alternatywa? Oczywiście. Zawieszenie lub zamknięcie działalności. Przejście na garnuszek opieki społecznej, etc.

Wielkie korporacje w tym te z udziałem Skarbu Państwa, zwłaszcza w branżach strategicznych, mają swoją niekwestionowaną rolę. Dotyczy ona energetyki, przemysłu petrochemicznego, infrastruktury krytycznej, w tym elektroenergetyki, bezpieczeństwa we wszystkich jego aspektach i składowych. Błędem jest zatem przeciwstawianie jednych drugim, mówienie o nieuprawnionych jakoby przywilejach w rodzaju ulg inwestycyjnych itp. To trochę tak, jakby rozstrzygać – czy należy myć ręce, czy nogi. W miejsce emocji lub petycji potrzeba nam rzeczowej dyskusji z udziałem zainteresowanych środowisk i policzenia, czy z tytułu wpływów do budżetu rzecz jest warta, by z uporem godnym lepszej sprawy kruszyć o nią kopie.

Jak się wydaje okres kanikuły, podobnie jak nabierająca rozpędu kampania wyborcza, gdzie zamiast rzeczowych argumentów padają inwektywy i wzajemne oskarżenia, niekoniecznie sprzyjają wymianie koncepcji zmierzających do rozwiązania problemu. Zwłaszcza w sytuacji, gdy potrzeby obronności w dającej się przewidzieć perspektywie oznaczać będą ujemne saldo wymiany handlowej. Trudno jednak założyć, abyśmy z tego powodu mieli optować za powstrzymaniem niezbędnych zakupów uzbrojenia i specjalistycznego sprzętu, podnoszących nasze zdolności obronne i interoperacyjne, czy w dalszej perspektywie zmieniające strukturę i zadania naszego przemysłu na rzecz remontów, serwisowania i konserwacji zaawansowanych technologicznie elementów uzbrojenia naszej armii. Podobnie w odniesieniu do polityki podatkowej i społecznej, słowem wszystkiego tego, co dotąd udało się zrealizować, a co (jak dowodzą podejmowane na podstawie demokratycznego mandatu decyzje) nadal spotyka się ze społecznym poparciem.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię