fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.1 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Trump wypowiedział wojnę demokracji – twierdzi amerykański intelektualista

Francis Fukuyama w wywiadzie dla „El Mundo” porusza wiele aktualnych kwestii. Ten wpływowy amerykański intelektualista i politolog mówi m.in. o reżimach hybrydowych, wojnie na Ukrainie, Donaldzie Trumpie i wyborach w Hiszpanii.

Warto przeczytać

W opinii Fukuyamy liberalna demokracja nadal się rozwija, mimo że znaczna liczba krajów wydaje się poszukiwać mieszanego modelu między demokracją a autokracją. Dzieje się tak dlatego, że demokracja liberalna składa się z kilku elementów. Część liberalna to rządy prawa, demokratyczna ma natomiast związek z wyborami i faktem, że rządzący mogą być pociągani do odpowiedzialności przez obywateli. Jednak może występować jedno bez drugiego. Przykładem są Węgry. Premier Viktor Orbán postanowił zbudować tam nieliberalną demokrację. Jego populistyczne ataki na demokrację były bardziej po stronie liberalnej niż demokratycznej.

Nieliberalne demokracje

W niektórych krajach, takich jak Węgry, Turcja czy Salwador, przywódcy zostali wybrani w sposób demokratyczny. Jednakże tak Orbán, jak Erdogan czy Bukele dążą do rządów autorytarnych. Nie chcąc ograniczeń dla swojej władzy, atakują rządy prawa.

Fukuyama uważa, że obecnie funkcjonuje wiele takich hybrydowych reżimów zachowujących tylko jakąś część liberalnej demokracji. Dotyczy to nawet byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. On z pewnością stałby się znacznie bardziej autorytarny, gdyby został ponownie wybrany.

I nie chodzi tu tylko o politykę wewnętrzną. Także w zagranicznej wiele rządów reprezentuje postawę pośrednią między Stanami Zjednoczonymi a Chinami i Rosją.

Rozczarowujące są przypadki demokracji

Brazylia pod rządami Luli prowadzi politykę zagraniczną, która nie wspiera innych demokracji. Brazylijska władza sympatyzuje z Chinami i Rosją i posunęła się nawet do stwierdzenia, że Wenezuela jest „wadliwą demokracją”. Jest to tym bardziej absurdalne, że Wenezueli w żaden sposób nie można nazwać demokracją. „Chciałem, by Lula pokonał Bolsonaro i choć nadal uważam, że to dobrze, że to zrobił, jego polityka zagraniczna jest rozczarowująca” – przyznaje Fukuyama. Zauważa, że to nic nowego, gdyż „podczas zimnej wojny istniały kraje niezaangażowane, które próbowały grać kartą neutralności, aby skorzystać na rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Dziś robią to samo, tyle że w obliczu rywalizacji USA z Rosją i Chinami”.

Postpopulistyczny konserwatyzm

Według politologa w wyborach w Hiszpanii możliwe jest, że niezależnie od wyniku w rządzie koalicyjnym znajdzie się partia populistyczna [wywiad został przeprowadzony jeszcze przed tymi wyborami – red.]. Uważał on, że po wejściu do rządu wiele z partii przejdzie do centrum, głównie dlatego, że Unia Europejska zniechęca do radykalizmu i populizmu w działaniach rządu. „W każdym razie UE jest czymś, co obecnie wpływa na prawicowy populizm, ale kiedyś wpływało na lewicowy populizm, jak w przypadku Syrizy w Grecji podczas kryzysu euro” – zauważa rozmówca. Przypomina też, że włoska partia Bracia Włosi Giorgi Meloni była bardzo konwencjonalna w swojej polityce gospodarczej i bardzo wspierała Ukrainę. W jej przypadku istnieją jednak pewne obszary kulturowe, takie jak polityka rodzinna, w których jest nieco daleka od dominujących trendów, ale nie jest ich wiele. Podobnie dzieje się w krajach takich jak Finlandia. W Europie obecnie prawicowe partie mają duże poparcie, równocześnie pojawia się postpopulistyczny konserwatyzm, który nie jest tak groźny, jak ten Viktora Orbána.

Zagrożenie dla demokracji

W USA niebezpieczeństwo jest większe niż w przypadku Europy. Zasadniczo Donald Trump wypowiedział wojnę amerykańskiej demokracji, uważa Fukuyama. Przekonał 30 proc. rodaków, że ostatnie wybory były oszustwem. Jest to oczywiście wierutnym kłamstwem. Gdyby Trumpowi udało się powtórnie objąć fotel prezydenta, dokończy dzieła zniszczenia, którego nie zdążył dokonać w pierwszej kadencji.

Wybory w przyszłym roku mogą być znacznie gorsze niż te z 2020 r. „Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że polaryzacja w kwestiach kulturowych jest głębsza niż w praktycznie jakimkolwiek innym kraju europejskim” – mówi intelektualista. Ogólnie UE jest w zdrowszej sytuacji niż USA. I nie chodzi tylko o Donalda Trumpa, gdyż wszyscy republikańscy kandydaci do Białego Domu mają długoterminowe plany demontażu służby cywilnej i przeniesienia niektórych stanowisk służby cywilnej z profesjonalistów na osoby mianowane przez polityków. Trump próbował to zrobić pod koniec swojej kadencji. W tym celu, trzynaście dni przed wyborami, wydał dekret prezydencki, który umożliwiłby mu mianowanie 50 tys. urzędników służby cywilnej zamiast 4 tys., których obecnie mianuje prezydent USA. Ruch ten popiera każdy z republikańskich kandydatów na najwyższe stanowisko.

Wpływ technologii

Według Fukuyamy technologia odgrywa bardzo ważną rolę, ponieważ wzmacnia ekstremizm. Ma więc wpływ na amerykański system wyborczy. Obie partie przesuwają się w kierunku skrajności.

W USA istnieje też bardzo wiele kwestii kulturowych, takich jak np. problem rasy, niemających odbicia w Europie. I kiedy Obama został wybrany na prezydenta, wielu Amerykanów miało nadzieję, że zniknie wreszcie polaryzacja na tle rasowym. Działo się tak jednak tylko przez krótki czas.

W USA trwa też polityczna walka o historię kraju. „Skrajna lewica twierdzi, że przeszłość Ameryki to tylko ucisk i rasizm, a prawica zaprzecza wszystkim epizodom, w których rzeczywiście dochodziło do ucisku i rasizmu” – wyjaśnia intelektualista.

Sprawa Ukrainy

Fukuyama, który wcześniej twierdził, że wojna na Ukrainie potrwa krótko, twierdzi, że jego optymizm się potwierdził. Nie dlatego, że działania wojenne się szybko zakończyły, ale ponieważ Ukraińcy poradzili sobie znacznie lepiej, niż wszyscy się spodziewali. Przewidywano upadek ukraińskiego rządu w ciągu trzech lub czterech dni, a tymczasem Ukraińcy zniszczyli połowę rosyjskiej armii i odbili znaczną część terytorium.

Przeczytaj także:

„Nadal mam zaufanie do Ukraińców i ich woli walki. Inwazja na Ukrainę pokazała, że ważne jest, aby ludzie wierzący w liberalną demokrację wspierali się nawzajem. Solidarność, która stoi za Ukrainą i której częścią jest Hiszpania, jest bardzo dobrą rzeczą” – podsumowuje Fukuyama.

SourceEl Mundo

Więcej artykułów