fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

5.2 C
Warszawa
sobota, 20 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Manipulacja i klimatyzm. Jak to działa?

Warto przeczytać

Klimatyzm to także narzędzie społecznej inżynierii. Chodzi przecież o to, aby przekonać ludzi do tego, że „walka o klimat” jest nieunikniona. Nie ma zatem alternatywy. Jak jednak wmówić im, że akurat ta kwestia nie może być przedmiotem żadnej dyskusji. Przecież na wiele innych tematów trwa ożywiona debata, czemu zatem w odniesieniu do zmian klimatycznych ma być inaczej. Uniknięcie debaty jest na rękę klimatystom, w jej trakcie może paść wiele trudnych i niewygodnych pytań. To zaś mogłoby wzbudzić w ludziach niechęć, a nawet sprzeciw wobec tej ideologii. Lepiej zatem w ogóle do niej nie dopuścić, odmienne zaś głosy zdezawuować i wyśmiać. Zamiast niej mamy nachalną propagandę.

Jak zatem wciska się ludziom klimatyczny przekaz? Omówimy to w kilku punktach:

  1. Pozorny konsensus: klimatyści przekonują, że w kwestii spowodowanych przez człowieka zmian klimatycznych panuje konsensus. Świat nauki ma tutaj jasno określone zdanie. Kto się zatem z przesłaniem klimatyzmu nie zgadza, przeczy naukowym odkryciom. Jestem więc szaleńcem, z którym nie należy dyskutować. Ba! Ktoś taki w ogóle nie powinien dostawać miejsca na prezentowanie swojego stanowiska w debacie publicznej. Trzeba takie poglądy zmilczeń jako zupełnie nienaukowe. Tymczasem nie brakuje poważnych naukowców, którzy nie zgadzają się na tak radykalnie działania, jakie proponują klimatyści. Wspomnijmy tu choćby zeszłorocznego noblistę z fizyki dr. Johna Clausera (specjalność: fizyka kwantowa). Twierdzi on, że nie mamy do czynienia z kryzysem klimatycznym tylko energetycznym. Mówi o dezinformacji i zarzuca działaniom  Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, doradzającemu ONZ, psucie nauki .
  2. Wzbudzanie strachu: strach jest bardzo silną emocją. Jeśli chodzi o zmiany klimatyczne to często się go wzbudza, co powoduje m.in. pojawienie się zaburzeń lękowych u młodzieży w krajach Zachodu, gdzie uprawia się nachalną klimatyczną propagandę. Mamy się bać, to ma wymusić na nas zgodę na podporządkowanie się nowej, klimatycznej agendzie. Koniec świata, katastrofy naturalne, zniszczenie całych państw. To przejawia się w wizjach tych, którzy szerzą przerażenie. Zastraszeni będziemy przecież bardziej ulegli.
  3. Wizja ekonomicznej idylli: W narracji klimatyzmu mowa jest też o tym, że dzięki tzw. zielonej transformacji rozwiną się nowoczesne technologie, powstaną nowe miejsca pracy, całe państwa będą niezależne od energii konwencjonalnej. Innymi słowy, dzięki temu gospodarka dostanie dodatkowy napęd. Czemu zatem się na to nie zgodzić, raz, że ratuje się planetę, dwa, że to ekonomicznie opłacalne. Tylko, że to mrzonki.
  4. Nieinformowanie o kosztach: Jeśli rozwiązania lansowane przez klimatystów zostaną wdrożone, to trzeba się liczyć także z ich ogromnymi kosztami. Wbrew narracji o ekonomicznej idylli, „walka o klimat” to wydatki, których wysokość przyprawić może o zawrót głowy. W skali Polski mowa o setkach miliardów złotych. Droższe będą zapewne transport, żywność, mieszkanie i związane z nim media. To uderzy przede wszystkim w ludzi najbiedniejszych. Tymczasem informacji o tym jakoś mało. Czy faktycznie społeczeństwa współczesne zgodziłyby się na różne pakiety klimatyczne, gdyby wiedziały ile to będzie kosztowało? Można mieć co do tego poważne wątpliwości.
  5. Szantaż emocjonalny: „Co powiesz, kiedy po kolejnej katastrofie naturalnej twoje dziecko zapyta, co zrobiłeś aby ratować klimat?”. To sprytne pytanie zmusić ma do intelektualnego podporządkowania. Nic to, że jest w nim zawarta teza. Czy faktycznie nie byłoby tej katastrofy gdybym „coś zrobił”? A co z kosztami, czy to samo dziecko nie zapyta o to, dlaczego jest biedniejsze i nie może pojechać na wakacje tak jak kiedyś? A może zapyta, czemu jedzenie jest takie drogie i teraz mięso można jeść raz w miesiącu? Kto wie, takie pytania też mogą paść. Czy następne pokolenia nie stwierdzą, że to przez klimatyzm doszło do deindustrializacji, załamania ekonomicznego i poważnego gospodarczego regresu? Jaką wówczas usłyszą odpowiedź?

Przeczytaj także:

Powyższa lista nie wyczerpuje zapewne wszystkich narzędzi społecznej inżynierii. Monopol medialny sprawia, że jesteśmy tym bombardowani. Mamy przestać się zastanawiać, zrezygnować ze stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Ochrona środowiska to coś, co jest zapewne ważne dla każdego uczciwego człowieka. Nie chodzi wszak o to, aby je zdewastować, nikt normalny tego nie pochwala. Czym innym jest jednak lansowanie rozwiązań, które przynieść mogą zdecydowanie więcej szkody niż pożytku, tym którzy będą je wcielać w życie. Planeta też nie skorzysta. Koszty będą ogromne, efekty żadne. Emisje spadną w jednym miejscy, wzrosną gdzie indziej, np. w Azji, już tak się dzieje. Ludzie w pewnym momencie, kiedy na własnej skórze zaczną odczuwać ile to wszystko kosztuje, zaczną zadawać pytania i być może się buntować. Wszak wmawiano im, że dzieje się coś koniecznego i dobrego, także dla gospodarki. Dobrze zatem, żeby te pytania padły w odpowiednim momencie i aby została na nie udzielona rzetelna odpowiedź. Póki co przekaz jest jednostronny, a o poważnej debacie nie ma mowy. Nie jest nią z pewnością opisana wyżej społeczna inżynieria.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię