fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy rolnicy staną się osamotnieni

Warto przeczytać

Mnożą się protesty rolnicze, jednak część z nich jest przez rolników tak organizowana, że kłopoty dotykają zwykłych obywateli, a nie decydentów, narzucających Zielony Ład. Przy tym media poddane władzy establishmentu niechętnie informują o istocie żądań rolników, pozostawiając niewprawnym odbiorcom wrażenie, iż chodzi o jakieś ruchy roszczeniowe. Istnieje niebezpieczeństwo, że rolnicy sami zrażą ludzi do siebie. Nie pomagają też pojawiające się czasem okrzyki przeciwko Ukraińcom mieszkającym i pracującym w Polsce. Dla polskich pracodawców perspektywa utraty tych przybyszów to by był czysty horror. Rolnicy winni udoskonalić stosowane przez siebie formy protestu, choćby dlatego, że rządzących mało je martwią, gdyż nie takie protesty kończyły się niczym, a ludzie rozczarowani rozchodzili się po domach. Do tego co poniektórych przywódców rolniczych można sobie kupić, czego polskim wzorem jest pan Michał Kołodziejczak.

Pośród szczegółowych dyskusji na temat dopłat czy ekoschematów może rozmywać się zasadnicza informacja o tym, że instytucje Unii Europejskiej chcą wykończyć znaczną część europejskiego rolnictwa, bo też rolnicy zawsze słynęli ze sprawności organizowania protestów, większej niż to by dotyczyło innych grup zawodowych. Skoro są oni tak bojowi, lepiej ich zlikwidować, i to okazuje się ukrytym celem realizowanym w ramach Zielonego Ładu. W latach 2010-2020 z map państw UE zniknęły 3 miliony gospodarstw, co oznacza spadek z 12 do poziomu 9 milionów. Odpowiada to około 800 gospodarstwom, które znikają każdego dnia. A jednym z wymiarów tego jest decyzja władz UE, by pomagać Ukrainie właśnie kosztem naszego rolnictwa, doprowadzając do nieuczciwej konkurencji zabijającej u nas małe i średnie gospodarstwa rolne. W istocie nie pomaga się Ukrainie, ale latyfundystom, którzy w większości wcale nie są Ukraińcami, tylko wielkimi firmami z Zachodu podporządkowującymi sobie zachodnich polityków. W samej Ukrainie ci latyfundyści starają się unikać płacenia podatków, bo zamiast wspierać państwo walczące z rosyjską agresją, muszą swymi łapówkami wspierać brukselską biurokrację. Z kolei dla polityków Zachodu kupienie sobie latyfundystów jest sposobem, by sobie podporządkowywać całe państwo ukraińskie.

Europejskie rolnictwo niszczy się rzekomo w imię zrównoważonego rozwoju, jednak to ma w swym tle decyzję, by żywność do Europy importować z zewnątrz, to jest z ziem podległych wspomnianym zachodnim latyfundystom. Cóż to za zrównoważony rozwój, skoro trzeba będzie używać dużo więcej paliwa na transport transkontynentalny, zamiast karmienia ludzi żywnością pochodzącą z ich bezpośredniego otoczenia? Łączenie tego wszystkiego ze zrównoważonym rozwojem jest wielkim oszustwem.

Od lat zachodnie media celują w stosowaniu poprawności politycznej, zatem wyżej wymienione proste prawdy nie są tam nagłaśniane, i stąd prości obywatele nie rozumieją, dlaczego rolnicy protestują, a nawet gniewają się na rolników, gdy te protesty im samym stwarzają kłopoty. Szerzy się syndrom uśpienia, a może raczej zaczadzenia hipokryzjami i kłamstwami dawkowanymi w ludzkie mózgi. Być może jest jeszcze inny powód całego tego zjawiska i za jakieś dwieście lat, gdy wreszcie otworzą się kremlowskie archiwa, dowiemy się, kto ile na Zachodzie dostał łapówek aby osłabić Europę dla otwierania dróg ekspansji rosyjskiego imperializmu. Tak czy inaczej dzieją się rzeczy haniebne i tragiczne, a gdy rolnicy stają na czele buntów przeciw wyniszczaniu europejskiej gospodarki, spotykają się raczej z obojętnością opinii publicznej. To jest owocem zatomizowania naszych społeczeństw, ukształtowanych w mentalności indywidualistycznej.

Tu można się pytać, komu tak naprawdę służy ta atomizacja? Największe korzyści daje ona tym, którzy swe produkty i usługi sprzedają bezwolnej amorficznej masie klienckiej, niezdolnej do obrony przed wciskaniem jej rzeczy niepotrzebnych lub nieodpowiednich. Aby podwyższyć sprzedaż, warto niszczyć instytucje społeczne, jak na przykład rodzinę, a właśnie temu służy propaganda rzekomo mająca zwalczać homofobię. I tutaj kolejny raz widzimy, jakie są skutki powierzania władzy w Unii Europejskiej ludziom nie pochodzącym z demokratycznego wyboru, a zatem łasych na korupcyjne oddziaływanie lobbystów gospodarczych czy politycznych. A to, że gdy kiedyś cała Europa się zawali, to wówczas na tym stracą i owe wielkie organizacje gospodarcze, mało kogo martwi, skoro jedyne, co się liczy, to wyniki kwartalne. A, z drugiej strony, widzimy, że dla poprawy sytuacji gospodarczej kontynentu najbardziej nam potrzeba powrotu demokracji, rzeczywistej praworządności, ludzkiej wolności, dojrzałości i odwagi.

Europejska polityka rolna została podporządkowana programom ochrony przyrody i zmian klimatycznych. Rolnictwo zamieniono najpierw w zwykłe narzędzie umożliwiające osiągnięcie tych nowych celów, a później w cel niekończących się interwencji mających na celu osiągnięcie często sprzecznych celów. Rzekomym powodem tego ataku na rolnictwo jest ekologia. W elitach brukselskich nie brakuje osób szczerze przekonanych, że poprzez Zielony Ład będziemy dobrze służyli środowisku. Politycy Unii przekonują, iż w planach przeznacza się 32% całkowitego budżetu Wspólnej Polityki Rolnej na dobrowolne działania wspierające cele w zakresie środowiska, klimatu i dobrostanu zwierząt. Największy wkład finansowy pochodzi z eko-programów oraz zobowiązań środowiskowych i klimatycznych w ramach rozwoju obszarów wiejskich i wynosi odpowiednio 44,7 miliarda euro i 33,2 miliarda euro. Tymczasem taka polityka to prosta recepta na sukcesywną likwidację produkcji rolnej i gospodarstw, których i tak z roku na rok ubywa. Poza oficjalnym dyskursem ukryci w cieniu lobbyści, reprezentujący globalnych graczy na rynku produkcji rolniczej, dbają o niski poziom merytoryczny debat dotyczących zrównoważonego rozwoju, w istocie promując niedorozwój bez jakichkolwiek cech zrównoważenia.

Przeczytaj także:

Aby postulaty protestujących rolników przerodziły się w realne zmiany z korzyścią dla gospodarki Europy, potrzeba ich zazębienia z szerszym programem przywracaniem ludzkiej godności, bo, póki co, biurokraci traktują obywateli jako przedmioty, którym narzucają swe niezdrowe pomysły ideologiczne. Byłoby dobrze, gdyby coraz więcej rozmaitych grup zawodowych podejmowało się działań na różne sposoby przeciwstawiających się rządom ideologów, a raczej ukrytych za plecami tych ideologów wpływowych sił gospodarczych. Protesty rolnicze tu mogą być owocnym początkiem szerszego ruchu obywatelskiego. Oby jednak sami rolnicy swego strzału nie spalili na panewce.

Marek Oktaba

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły