fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Obok konkurencji potrzebujemy współpracy

Warto przeczytać

W „Autobiografii” Kornela Morawieckiego znajdujemy ciekawe porównanie sięgające podstawowych mechanizmów funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa. To jest przedstawione w kontekście typowych poglądów z epoki przewrotu roku 1989, wedle których jedynym źródłem bogacenia się narodów jest walka konkurencyjna. Zachwyt nad nią spowodował, że odstawiono na tor boczny całe polskie dziedzictwo solidarności, jako czegoś przestarzałego i nie adekwatnego. A oto, jak to skomentował Kornel:

W naszej transformacji na ring wypuszczono schorowanego młodzika wagi muszej przeciw zawodowcowi wagi ciężkiej. Przegrany może wracać na ring jeszcze wiele razy. A naszą gospodarkę i nasze społeczeństwo wystawiono na taki nokaut, po którym ciężko się pozbierać. Regulacje i arbitrzy tego starcia – wszystko było po stronie silniejszego. W relacjach międzyludzkich naturalne są odruchy empatii. Gdzie one były u nas? Przy kotle darmowej zupy, rozdawanej przez Jacka Kuronia? Liberałowie mówią: znieśmy ograniczenia i regulacje a zwyciężą naturalne, prorozwojowe mechanizmy, które służyć będą wszystkim”.

I dalej: „Nie ulega żadnej wątpliwości, że mechanizmy konkurencji muszą działać. Każdej twórczej inwencji należy zapewnić wolność. Pamiętajmy jednak o tym, że sama zasada konkurencji rozwoju nam nie zapewni. Bo równie ważny jak mechanizm konkurencji jest mechanizm współpracy. Spójrzmy na prawidła biologii. Najlepsza z komórek samodzielnie nie odniesie sukcesu. Musiała przegrać z tymi komórkami, które ułożyły się w tkankę. Może i często mniej doskonałymi, ale potrafiącymi współdziałać. Podobnie na kolejnym etapie – nawet najlepsza z tkanek też musiała przegrać z tymi tkankami, które potrafiły się złożyć na organizm. Bez rywalizacji nie ma rozwoju. Tym bardziej nie ma go jednak również bez współpracy. Bez niej, prędzej czy później, nie ma tych, którzy nie chcą lub nie umieją współdziałać” (s. 522-523).

Sam Kornel Morawiecki zajmował się matematyką i fizyką, jednak tu nadzwyczaj trafnie wskazał na podstawowy biologiczny mechanizm tworzący solidarność. Spostrzeżenia Kornela są bliskie ideom społecznej gospodarki rynkowej, wypracowanym przez ekspertów chrześcijańsko- społecznych w epoce Konrada Adenauera i Roberta Schumana. Wedle nich gospodarka potrzebuje wolności oraz rywalizacji, jednak z drugiej strony konieczna jest współpraca i solidarność. Przy zachowaniu takiej konstrukcji gospodarka okazuje się o wele bardziej wydajna niż w systemie nakazowym, ale również i neo-liberalnym, z ogromną centralizacją finansów oraz ograniczaniem skali małej i średniej przedsiębiorczości. Żadna z tych dwóch dróg centralizacji nie prowadzi do powiększania skuteczności, zaś na zasadzie analogii warto podkreślić, że podobnie błędne są obecnie podnoszone na Zachodzie wezwania do centralizacji Unii Europejskiej. Scentralizowana Europa wcale nie będzie silna, bo będzie o wiele słabsza od Europy połączonej współpracą i solidarnością. Tam gdzie ma miejsce wymuszanie woli na słabszych poprzez kary finansowe i mechanizmy warunkowości, tam nie ma możliwości, by rozkwitała solidarność. Gospodarki oraz systemy polityczne nakazowe, ale również i oligarchiczne, muszą być mało skuteczne i słabe. Prawdziwą siłę zapewnia solidarność, gdy wszystkie komórki oraz wszystkie tkanki zgodnie ze sobą współpracują, każdy zgodnie ze swymi kompetencjami oraz zdolnościami. Wewnątrz organizmu silny nie zjada słabszego, a dzieje się wręcz przeciwnie: silny broni słabszego, bo potrzebuje słabszego dla uzupełnienia w sferach, które są poza jego zasięgiem.

Choć po roku 1989 Polska stała się krajem neoliberalnym, choć z patologicznym balastem układu post-komunistycznego dokonującego rabunku majątku narodowego, od strony zapisów prawnych jest inaczej. Artykuł 20 polskiej konstytucji głosi, iż podstawą naszego ustroju jest „społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych”. Do tego martwego zapisu prawnego powinniśmy wreszcie zacząć szeroko sięgać.

Tu warto wspomnieć, że mamy w Polsce ciekawe, dotąd nie rozwinięte pomysły gospodarcze. W roku 1981 w strukturach związku „Solidarność” na terenie krakowskiej Nowej Huty pracowała Sekcja Organizacyjno-Programowa Komisji Robotniczej Hutników z udziałem Mirosława Dzielskiego (1941-1989), słynnego później teoretyka myśli politycznej. Wśród przedstawianych tam propozycji było powołanie Robotniczej Spółki Eksportowej, zorganizowanej na zasadzie akcjonariatu pracowniczego hutników, dalej: Niezależnej i Samorządnej Spółdzielni Mieszkaniowej, Gospodarstwa Mleczno Handlowego, Robotniczego Przedsiębiorstwa Transportowego, Niezależnego i Samodzielnego Banku Spółdzielczego, a także sieci małych i średnich przedsiębiorstw rozsianych wokół Nowej Huty o zbiorczej nazwie Wianek Przemysłowy. Wszystko to proponowano jako powstające równolegle do komunistycznej gospodarki, i gdyby wszystkie podobne inicjatywy nie zostały w momencie wprowadzenia stanu wojennego rozjechane gąsienicami czołgów, to na bazie „Solidarności” mógł się w Polsce rozwijać unikalny rodzaj społecznego ustroju gospodarczego. Gdy już w stanie wojennym Kornel Morawiecki wiązał działania „Solidarności Walczącej” z tworzeniem ustroju solidarystycznego, zapewne miał na myśli opisaną wyżej oraz inne podobne pomysły czy inicjatywy. Widać też, jak polska innowacyjna wyobraźnia została odrzucona po roku 1989, gdy wicepremier Balcerowicz uznał, że jedyne, co potrzebne, to monokultura neoliberalizmu.

Akcjonariat pracowniczy był wielką nadzieją teoretyków katolickiej nauki społecznej w latach trzydziestych XX wieku i wprost był zachwalany w encyklice papieża Piusa XI Quadragesimo anno. Nie każdy wie, że dla tego papieża wzorem świetnie funkcjonującego przedsiębiorstwa opartego na akcjonariacie pracowniczym była „Gazolina” z Borysławia, założona przez Mariana Wieleżyńskiego (1879-1945). Papież zetknął się z tą inicjatywą, gdy w latach dwudziestych pracował w Polsce jako nuncjusz apostolski.

Przeczytaj także:

Ciągle jeszcze można spotkać osoby, które skłonne są odrzucać jako rzekomo nienaukowy pogląd, iż człowiek może funkcjonować inaczej niż tylko jako motywowany egoizmem. Sami przy tym wykazują się niezdolnością do rozpoznawania różnych paradygmatów i modeli. Nie obejmują też naukową refleksją faktu, że silnie obecnie rozwija się synergiczna współpraca, rodząc owoce, których jeszcze niedawno nikt się nie spodziewał. Nowa gospodarka jest w naszym zasięgu, choć nadal jest blokowana wieloma mechanizmami wyprowadzonymi z zakorzenionych w umysłach błędnych przekonań.

Marek Oktaba

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły