fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Zniewoleni przez wirtualną bańkę

Warto przeczytać

Człowiek czasami ma potrzebę napisać tekst o tym, co widzi na co dzień. Nie np. o wielkich ekonomicznych czy gospodarczych sprawach, ale o rzucającej się w oczy codzienności, którą też jakoś trzeba rozumieć i interpretować. To będzie jeden z takich tekstów.

Zacznę od tego, że niemal codziennie korzystam z komunikacji miejskiej. Jeżdżę autobusem, metrem czasem tramwajem. Nic nadzwyczajnego. Niemniej nawet wówczas można dokonać ciekawych obserwacji, które mogą być poznawczo bardziej wartościowe niż tysiąc naukowych książek. Otóż podróże komunikacją miejską kształcą. Mnie nauczyły m.in. tego, że chyba mamy problem z młodzieżą. To właśnie taką formę transportu młodzi ludzie często wybierają aby dostać się do szkoły. I co wówczas robią? Większość, żeby nie powiedzieć przytłaczająca większość, korzysta z telefonu komórkowego. W zasadzie świat zewnętrzny dla nich nie istnieje, wpatrzeni w małe ekrany komórek przewijają kolejne obrazki, zdjęcia czy filmiki. Ich głowy absorbują treści zupełnie nieistotne, błahe, a często po prostu szkodliwe. Zatapiają się w social mediach, grają w ogłupiające gry albo oglądają filmiki na youtubie. I tak non stop. Zapewne nie jest to ich główne zajęcie tylko w drodze do szkoły. Widać bowiem, że takie zachowanie ma już charakter kompulsywny i nosi znamiona uzależnienia. W domu, w szkole (pewnie nawet w klasie), w miejskiej komunikacji. Wszędzie współczesnemu nastolatkowi towarzyszy telefon. Spędza na nim długie godziny, wciągając się w ten sposób coraz głębiej w wirtualną przepaść. Desperacja jest tak duża, że przy okazji wsiadania do autobusu te kilkunastoletnie dzieciaki są najbardziej zdeterminowane żeby zająć miejsce. Chodzi przecież o to, aby jak najwygodniej się rozsiąść i swobodnie móc korzystać z telefonu. Nie ważne, że obok stoi osoba starsza, to się nie liczy, pewnie nawet trudno to dostrzec, skoro większą część drogi wpatruje się w ekran smartfona.

To o czym mówię trzeba zobaczyć, opis nie oddaje istoty zjawiska. Dopiero rzeczywista obserwacja, faktyczne zetknięcie się z nim, pozwala uzmysłowić sobie skalę problemu. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy da się coś z tym zrobić, czy tych młodych ludzi można jeszcze jakoś odratować. Przecież takie uzależnienie musi mieć fatalny wpływ na ich rozwój. Jak budować prawdziwą relację, jak poznawać i rozumieć innych ludzi, jak budzić w sobie autentyczną ciekawość świata, skoro jedyne, co wydaje się interesujące to głupkowate filmiki na socialach? Psycholodzy i pedagodzy zdaje się już wiedzą, dokąd to wszystko zmierza. Przecież ta młodzież to kiedyś będą dorośli ludzie. Czy ich życie, także na dalszych etapach, upływać będzie z komórką w dłoni? Istnieje realna obawa, że tak właśnie będzie. Być może zatem potrzebna jest poważna, ogólnospołeczna dyskusja, co z tym problemem zrobić. Zaangażować musi się szkoła, w tym nauczyciele, pedagodzy, psycholodzy. Najważniejsze jednak, aby coś zaczęli robić z tym rodzice. Komórka dostępna non stop, poza kontrolą to okropny nałóg, który odbiera kluczowe dla rozwoju lata. Ci młodzi ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że tkwią w uzależnieniu, które degeneruję ich wrażliwość na świat. Interweniować muszą zatem dorośli. Ci niestety często samo mają poważny problem, bo również wiele godzin pochłania im wpatrywanie się w komórkę czy tablet. Dlatego sądzę, że potrzebna jest właśnie jakaś ogólnokrajowa kampania, z której będzie się można dowiedzieć, jak powszechne i szkodliwe jest zjawisko, o którym mowa. Może zadziałać trzeba także regulacyjnie. Jak? Np. zakazać wnoszenia telefonów do szkół, tak aby dzieciaki przynajmniej wtedy były od tego wolne. Nie wiem, temat z pewnością nadaje się do pogłębienia i zbadania przez specjalistów. Liczyć pozostaje na to, że zostanie podjęty. I to szybko.

Przeczytaj także:

Głupio pisać „a za moich czasów…”, szczególnie kiedy jest się przed czterdziestką. Niemniej, pozwolę sobie na taki właśnie wtręt. Tak, za moich czasów było inaczej. Kiedy byłem nastolatkiem telefony, owszem już były, ale korzystało się z nich do pisania smsów czy prowadzenia rozmów. Nie uzależniały zatem tak, jak to dzieje się dzisiaj. W tym sensie nastolatkom było łatwiej. Obecnie ich los jest ciężki, od najmłodszych lat przyzwyczaja się ich do tego, że telefon to rozrywka i ucieczka od nudy. W ten sposób wirtualna bańka domyka się, zatrzaskując ich w środku. Trzeba im pomóc się wydostać.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły