fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.7 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Relokacja czy repatriacja, na marginesie dyskusji wokół pracowników z zagranicy.

Dyskusja wokół mechanizmu przymusowej relokacji zatacza coraz szersze kręgi i budzi zrozumiałe emocje, pomimo tego, że są tacy, którzy twierdzą, że takowego nie było lub Polska miałaby być zeń wyłączona. Również za sprawą uzasadnionych obaw wynikających z prób siłowego forsowania naszej wschodniej granicy przez sprowadzonych z Bliskiego Wschodu „turystów” w ramach wojny hybrydowej, którą Łukaszenka; białoruski dyktator – wasal Putina, wydał Unii Europejskiej.

Warto przeczytać

W tym kontekście teza opozycji jakoby rząd PiS w sposób niekontrolowany udzielał zezwoleń na prace przybyszom z muzułmańskiego kręgu kulturowego, jawi się jako typowy temat zastępczy. Nie tylko dlatego, że liczba udzielonych zezwoleń nie oznacza automatyzmu w przyznaniu wizy pracowniczej, a jedynie rozpoczyna proces weryfikacji. Także z powodu uregulowanego statusu takiej osoby, potwierdzenia celu przybycia, zgłoszonego zapotrzebowania na fachowca w danej dziedzinie, wreszcie gwarancji zatrudnienia, zdefiniowania miejsca i czasu pobytu. Tylko i aż tyle. Polska gospodarka cierpi na niedobór rąk do pracy i zjawisko ma charakter strukturalnie trwały.

Tyle tylko, że kierowcy z Bangladeszu, Indonezji czy Indii mieliby realną alternatywę, gdyby Polska pamiętała o swoim zobowiązaniu wobec potomków zesłańców po kolejnych powstaniach, czy wywózkach w ramach stalinowskich przesiedleń w czasie II wojny światowej. Wielu z nich, tylko w pobliskiej Białorusi cierpi represje w związku z wystąpieniem o Kartę Polaka, pomimo że świadomość narodowa niekiedy ogranicza się do modlitwy w języku Ojców i Dziadów. Inni żyją wprawdzie spokojnie, ale bieda i niedostatek zagląda im w oczy również dlatego, że jako potomkowie Polaków są traktowani gorzej w Federacji Rosyjskiej, Kazachstanie czy republikach azjatyckich.

Jeżeli prawdą jest, że jak informował wiceminister MSWiA Błażej Poboży, tylko w minionym roku przyjęliśmy 30 tysięcy imigrantów przybyłych tutaj do pracy, można założyć, że połowę owego zapotrzebowania na rynku pracy mogłyby zaspokoić osoby posiadające polskie korzenie, a często także kartę Polaka. Paradoksalnie wojna w Ukrainie, sprawiła, że wielu pracowników transportu, budownictwa i przemysłu opuściło z dnia na dzień stanowiska pracy, by bronić Ojczyzny napadniętej przez rosyjskiego agresora. Zakłócenia w transporcie publicznym w pierwszych dniach po rosyjskiej agresji odczuła szczególnie Warszawa.

Odrębna kwestia do duże inwestycje zagraniczne. Jeśli bowiem Intel zainwestuje miliardy w centrum badawcze pod Wrocławiem, to także dlatego, że Polski rząd w każde tworzone stanowisko pracy zainwestuje 3 miliony złotych. Pytanie, gdzie trafi wartość dodana oraz kto ostatecznie okaże się beneficjentem tworzonych tą drogą miejsc pracy?! Już dzisiaj bowiem gros informatyków pracujących we Wrocławiu to przebywający legalnie w naszym kraju przybysze ze Wschodu.

Nasi ambasadorzy i przedstawiciele placówek konsularnych utrzymują kontakty ze środowiskami polonijnymi w krajach, gdzie pełnią misję. Tyle że brak wsparcia ze strony powołanych w tym celu organizacji jak Wspólnota Polska, Komisji Sejmu i Senatu czy Izb Gospodarczych, czyni te działania doraźnymi, pozbawionymi systemowych podstaw, zaplecza materialnego i logistycznego, wreszcie informacji, które trafiałyby do bezpośrednio zainteresowanych.

Dla wielu przybyszy, bez względu na status, drogę, którą przybyli, czy formalne powody udzielenia wizy wjazdowej, jak np. nauka, Polska jest jedynie krajem tranzytowym, „przepustką” do lepszego świata. W przypadku rodaków, czy ich potomków rzecz ma się inaczej, ponieważ argumenty natury merkantylnej, poczucie bezpieczeństwa, czy perspektywa poprawy bytu materialnego wsparte są czynnikami natury emocjonalnej, a także duchowej, wyrosłymi z poczucia przynależności, tradycji, czy wyznania. Jeżeli Pan minister Poboży mówi o braku działań zmierzających do integrowania przybyszy, bo przecież przybyli czasowo do pracy, to łatwe, ale krótkowzroczne wytłumaczenie, a kontenerowe miasteczko powstałe opodal Płocka, na potrzeby inwestycji Olefiny III, będzie niebawem poligonem doświadczalnym, który w praktyce zweryfikuje te założenia. Sprawie tej przyglądaliśmy się wcześniej w związku z wątpliwościami podnoszonymi przez lokalną społeczność.

Przeczytaj także:

Konkluzji nie będzie, na to bowiem za wcześnie. Doświadczenia zachodniej Europy skompromitowały zarówno politykę multi-kulti, która okazała się szkodliwą utopią, jak tworzenie enklaw. Gdyż fala przemocy zalewająca Francję to skutek wyobcowania trzeciego już pokolenia przybyszy, urodzonych i wychowanych na ziemi francuskiej. Los okresowych pracowników przypomina bardziej obozy pracy – jak w Katarze – niż warunki zgodne z europejskimi standardami. Pośrednio zresztą wpływa niekorzystnie na warunki pracy, bowiem przybyszom można zapłacić mniej i bez pakietu socjalnego. Do sprawy wrócimy.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię