fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Byłaby szkoda gdyby protesty zakończyły się niczym

Warto przeczytać

Elity dziś rządzące Unią Europejską bardzo liczą na to, że energia protestujących rolników oraz przedstawicieli innych grup zawodowych z czasem się wypali, zaś brak wspólnego frontu ponadnarodowego uniemożliwi koordynowanie protestów w poszczególnych krajach. Warto przypomnieć, że analogiczna sytuacja miała miejsce w Polsce w lecie 1980, kiedy to komuniści mieli nadzieję, iż zdołają zdławić bunty w osobnych zakładach pracy. Tak się nie stało ze względu na współpracę międzyzakładową, czego hasłem było logo ze słowem „solidarność” zapisanym literami przypominającymi ludzi zwierającymi się ze sobą we wspólnym szyku. Dziś Europa potrzebuje podobnego porozumienia ponad granicami państwowymi. To by było trudniejsze niż polska „Solidarność” budowana wewnątrz pojedynczego narodu. Jednak tu warto przypomnieć, że 8 IX 1981, a więc po roku od porozumień sierpniowych, delegaci zebrani w Gdańsku w hali „Oliwii” uchwalili posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej. Dziś czas na nowe posłanie do ludzi pracy, a, być może, to jest zadanie właśnie dla budujących wspólny front central związkowych.

Tekst posłania z roku 1981 był bardzo lapidarny: „Delegaci zebrani w Gdańsku (…) przesyłają robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego – pozdrowienia i wyrazy poparcia. Jako pierwszy, niezależny związek zawodowy w naszej powojennej historii głęboko czujemy wspólnotę naszych losów. Zapewniamy, że wbrew kłamstwom szerzonym w waszych krajach, jesteśmy autentyczną, 10-milionową organizacją pracowników, powołaną w wyniku robotniczych strajków. Naszym celem jest walka o poprawę bytu wszystkich ludzi pracy. Popieramy tych z was, którzy zdecydowali się wejść na trudną drogę walki o wolny ruch związkowy. Wierzymy, że już niedługo wasi i nasi przedstawiciele będą się mogli spotkać celem wymiany związkowych doświadczeń”.

Ten krótki tekst wywołał ogromne wzburzenie na Kremlu, co się okazało uzasadnione, gdyż w zaledwie 8 lat później cały „obóz socjalistyczny” się rozsypał w kawałki. Niemcy głoszą, że to oni sami zburzyli Mur Berliński, co jest bzdurą, gdyż bez serii buntów w Europie Wschodniej niczego by nie zdziałali. Te bunty świadomie układały się we wspólny front, a, co ważne, nikt w Polsce nie miał ambicji by tu sobie przypisywać role kierowniczą, choć faktycznie tu wybrzmiał najgłośniejszy akord. Byłoby dobrze, gdyby i dziś pojawiła się świadomość równości i solidarności. Dla takiej świadomości sporą przeszkodą są owoce wspomnianej wyżej propagandy niemieckiej, wpajającej przekonanie, że Niemcy są zawsze samodzielni oraz lepsi od swych sąsiadów, zwłaszcza tych ze wschodu. Niemiecki brak otwartości na partnerstwo z innymi narodami dziś będzie przeszkadzał samym Niemcom w tym, aby niemieckie protesty mogły się okazać skutecznymi, a nie zostały stłumione jako pozbawione stosownych powiązań zewnętrznych.

Przed laty nic bardziej nie martwiło Kremla, jak solidarna współpraca robotników z różnych zakładów i krajów. Podobnie i dziś dla elit rządzących Unią Europejską nic nie może być większym zmartwieniem, jak równoczesne wystąpienie protestujących w różnych krajach. Jak dotąd tym elitom skutecznie udawało się pojedynczo pacyfikować bunty w poszczególnych odosobnionych państwach. Można było Irlandczyków zmuszać, by tak długo powtarzali referendum, dopóki jego wynik nie będzie satysfakcjonujący dla Brukseli. Można było obalać rządy w Atenach, Rzymie czy Wiedniu. Gdy Polska odzywała się niezbyt pokornie, z łatwością przyszło oskarżyć jej rząd o faszyzm. Jednak gdyby równocześnie ujawniły się siły opozycji w całym szeregu państw, dla rządzących elit to by musiało oznaczać katastrofę, głównie z powodu przełamania ich monopolu informacyjnego oraz władzy narzucania kontynentowi swych kłamstw. Bowiem głęboką przyczyną trudności gospodarczych Europy jest narzucanie kłamstw z kneblowaniem mediom ust na zasadzie „poprawności politycznej”.  Wszyscy jesteśmy poddawani ideologicznemu eksperymentowi politycznemu, gdzie ludziom narzuca się poglądy niezgodne z ich własnymi przekonaniami, a nawet gdy demokratycznie wybierane parlamenty wyrażają wobec tego sprzeciw, to jest on unieważniany siłami ponadnarodowo działającej korporacji sędziowskiej. Ciągle jeszcze elity mają nadzieje na to, że poszczególne ogniska oporu pozostaną odosobnione i z czasem da się je stopniowo tłumić. W takim planie wiele by przeszkodziło pojawienie się posłania analogicznego do tego, co w roku 1981 uchwalili delegaci w gdańskiej hali „Oliwii”.

Jedną z istotnych cech lewicowego myślenia elit Unii Europejskiej jest głębokie przekonanie, że nieoświeconym masom mieszkańców kontynentu należy narzucać poglądy wypracowane w kręgu tych, którzy wiedzą lepiej. Panuje pogarda dla prostych ludzi, i gdy pewne rozwiązania Zielonego Ładu prowadzą do tego, że ci prości ludzie będą tracili swe źródła utrzymania, to jest oceniane jako korzystne. Lepiej, aby ci prości powymierali jak mamuty, bo wtedy już nie będą sprawiali kłopotu. W roku 1981 posłanie do Europy Wschodniej wybrzmiało w bardzo podobnych okolicznościach, z równie silną w owych czasach pogardą rządzących do prostych ludzi pracy. Podstawowe, przeciwko czemu dziś trzeba protestować, to właśnie owa pogarda. Można powiedzieć, że bunt „Solidarności” oraz upadek systemu sowieckiego był spowodowany zwycięstwem godności nad pogardą, w ślad za tym co my w Polsce przezywaliśmy podczas pielgrzymki Jana Pawła II w czerwcu 1979 .

Przeczytaj także:

W roku 1981 komuniści byli absolutnie pewni, że będą rządzili wiecznie. Ktoś by mógł powiedzieć, że faktycznie nadal rządzą, gdyż u głębokich źródeł ideologicznych pomysłów niszczących Europę jest neo-marksizm. Jednak ta wiara, że się będzie rządzić wiecznie, wydaje się nieuzasadniona. Choćby drogą przemocy i drogą kłamstw niszczyć opozycję, jednak któregoś dnia tych sił zabraknie, a dom oparty na kłamstwie rozsypie się jakby zbudowany z kart. Aby tak się stało, trzeba się wyswobodzić od gniewu, od nienawiści, od złych emocji, które tylko zaciemniają wzrok i przeszkadzają w podejmowaniu skutecznych kroków. Gdy chce się uratować Europę przed władzą ideologicznych szaleńców, trzeba umieć zachować ton równie spokojny, co w cytowanym oświadczeniu delegatów z hali „Oliwii” z 8 września 1981. Powinna nas połączyć wiara, że już niedługo się spotkamy, przedstawiciele z różnych narodów Europy, i ze spokojem obalimy dwulicowość i podłość.

Marek Oktaba

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię