fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Nie ma co do tego już złudzeń, że komunistyczne Chiny Xi Jinpinga dążą do globalnej supremacji! – ostrzega „Le Figaro”

Warto przeczytać

 „Czas, kiedy można było podeptać naród chiński, kiedy cierpiał i był uciskany, jest na zawsze przeszłością” – mówi XI przywódca Chin, coraz bardziej agresywnego państwa, chcącego podporządkować sobie świat na różne sposoby. – Jego wiadomość do świata, że „Chińczycy powstali i będą stawiać opór wszelkiej hegemonii”, ma stanowić groźbę reżimu partyjnego, przesłanie dla demokratycznego świata, że oto Chiny nadchodzą i zaprowadzą nowy porządek na świecie – pisze „Le Figaro”. 

A jeszcze niedawno był krwawy Mao

Obecny chiński przywódca nie cofał się przed groźbami nawet w środku strategicznego impasu w handlu ze Stanami Zjednoczonymi, gdy Chiny traciły na amerykańskim embargu handlowym, zarządzonym przez poprzedniego prezydenta USA Donalda Trumpa. Chińscy satrapowie są bowiem przekonani, że Komunistyczna Partia Chin wprowadza chiński naród w ambitne wyzwania, jakie stawia przed światem nowe stulecie. Xi Jinping śmieje się z panującego na „zgniłym Zachodzie” przekonania, że komunizm upadnie, tak jak i kiedyś upadł Mur Berliński. Trzy dekady po tym wydarzeniu, które odmieniło cywilizowany świat, najbardziej autorytarny przywódca od czasów Mao „głosi światu odrodzenie Chin pod płaszczykiem asertywnego nacjonalizmu i rzuca wyzwanie sparaliżowanym liberalnym demokracjom”. „Siła partii pokazuje, że marksizm działa!” – oświadczył niedawno Xi Jinping przed kamerami na całym świecie.

Partia udowodni, że obrana droga była słuszna 

Szybkie uporanie się z pandemią COVID-19 bardzo wzmocniło pozycję XI Jinpinga pozwalając mu na przeprowadzenie globalnej, ideologicznej kontrofensywy i utrwalając niekwestionowaną władzę jego reżimu nad najludniejszym krajem na świecie. „Chińska partia ma obsesję na punkcie historii, jak każda formacja marksistowsko-leninowska. To stulecie ma być momentem, który będzie legitymizował jej władzę przez zademonstrowanie historycznych dowodów, że obrana przez partię droga dla Chin jest właściwa. To kluczowy moment dla wprowadzenia partii w nowe stulecie” – komentuje Rana Mitter, profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego. 

„Odrodzenie wielkiego chińskiego narodu jest nieodwracalne” – twierdzi z całą stanowczością Xi. Dowodem mają być owoce już obranej drogi: ogromny wzrost gospodarczy Chin w ostatnim dziesięcioleciu i wykorzenienie biedy. Teraz Xi chce doprowadzić kraj do globalnej supremacji do 2049 r., marginalizując przy tym rolę Ameryki jako dotychczasowego „żandarma” świata. 

A wszystko zaczęło się w Szanghaju, w 1921 r., gdy spotkało się kilku idealistycznych intelektualistów, w tym 27-letni wówczas bibliotekarz z Henan, Mao Zedong. Grupa jego przyjaciół była zafascynowana rewolucją rosyjską z 1917 r. Przepędzona przez policję, zorganizowała spotkanie założycielskie na niewielkiej wyspie na jeziorze Jiaxing.

Dziś dawna partia Mao liczy już 95 mln ludzi. Rządzą oni Chinami wyrastającymi na wielką potęgą światową, popisującą się lotniskowcami i odrzutowcami stealth. 

„Każda próba wbicia klina między partię a Chińczyków jest skazana na niepowodzenie” – ostrzega przywódca KPCh, który na wzór dawnych cesarzy chińskich, po umocnieniu władzy, rości sobie prawo do mandatu „syna nieba”, depcząc wszelkie apele o demokratyczną alternatywę dla Chin.

„Xi przekształcił partię komunistyczną w skrajnie nacjonalistyczną partię prawicową, na wzór formacji Czang Kaj-szeka” – wyjaśnia sędzia Wu Qiang, niezależny politolog, zwolniony z Uniwersytetu Tsinghua za krytyczne uwagi wobec linii partii.

Wielu Chińczyków poczuło dumę

Wielomiesięczna kampania propagandowa rozpaliła dumę wielu Chińczyków, którzy przez prawie godzinę obserwowali ostatnie, sławetne przemówienie swojego przywódcy. W tym autorytarnym systemie, w którym wszystkie informacje i sondaże są ściśle kontrolowane przez rząd, trudno jednak przesądzić, że byli oni autentycznie dumni. Ponieważ jednak propaganda i pranie mózgów zaczynają się najszybciej, jak to możliwe, czyli w przedszkolu, faktycznie wielu może podziwiać swojego nowego „cesarza”. 

W wiadomościach Weibo jeden z internatów napisał „omal nie przegapiłem mojej stacji metra, ponieważ oglądałem Go na żywo w moim telefonie!”. „Wszyscy patrzą, jestem zbyt wzruszony, by mówić” – stwierdził inny. Firmy wezwały swoich pracowników na wcześniejszą godzinę do biur, by wspólnie posłuchać Xi Dada (wuja Xi).

Chińczycy kojarzą obecnie reżim z niezwykłą poprawą warunków życia w kraju, która nastąpiła od lat 70. XX w., a chińskiego przywódcę postrzegają jako gwaranta przed nawrotem chaosu, który nie raz nawiedzał Chiny podczas ich wielowiekowej historii. „Wielu Chińczyków niekoniecznie wierzy w propagandę, ale akceptuje ją” – uważa Biao Xiang, antropolog z Instytutu Maxa Plancka w Berlinie. Tym bardziej że głosy krytyczne wobec partii są szybko i bezlitośnie kneblowane, odkąd Xi objął urząd w 2013 r., kładąc kres wszelkim sporom, nawet wewnętrznym, w partii.

Postrzeganie Zachodu jest zupełnie inne 

Za granicą nacjonalistyczna retoryka Xi, wraz z jego bezwzględnym przejęciem władzy w Hongkongu i Xinjiangu, skutkuje odrzuceniem Chin, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. Zwiększa to ryzyko ich izolacji. Wizerunek kraju poza granicami Państwa Środka jest coraz gorszy. Blisko trzy czwarte mieszkańców USA, Kanady, regionu Azji i Pacyfiku oraz 66 proc. Francuzów źle postrzega azjatyckiego giganta – wynika z badania przeprowadzonego przez Pew Research Institute.

Pekińscy stratedzy lekceważą jednak to widmo międzynarodowej izolacji. Uważają Zachód za obszar beznadziejnego upadku i polegają na krajach Południa. „Partia chce, aby obchody stulecia zbiegły się z wielkim zwrotem świata w kierunku Azji” – analizuje Rana Mitter, autor wielu bardzo poczytnych książek o Chinach. 

„Partia jest przekonana, że ma za plecami wiatr historii, reżim idzie naprzód i potwierdza swoją determinację, by dokończyć zjednoczenie Tajwanu z chińskim kontynentem, ryzykując tym samym kolejną niebezpieczną eskalację z Waszyngtonem” – mówi Mitter.

Szaleńczy pośpiech w utrwalaniu chińskiego nacjonalizmu ma na celu jeszcze wzmocnienie wewnętrznej popularności „czerwonego księcia” (czyli Xi Jinpinga – przyp. red.), aby lepiej legitymizować jego władzę nad partyjnym reżimem. Spektakularne obchody 100-lecia ChRL są trampoliną do popchnięcia Xi na trzecią kadencję jako przywódcy państwa i jego ostatecznego panowania na całe życie. Wszystko to dzieje się na rok przed kolejną, wyborczą konwencją partyjną, zaplanowaną na 2022 r. To dobrze wróży nowej pięcioletniej kadencji Xi, co oznaczałaby zerwanie z tradycją poprzedników, którzy nie rządzili tak długo. „Xi ciężko pracuje, aby pozyskać sojuszników i znaleźć sposoby destabilizacji wrogów. Ma już zapewnioną kontrolę do 2022 roku” – uważa Alex Payette, założyciel firmy konsultingowej Cercius. 

Wewnętrzne walki toczące się za zamkniętymi drzwiami reżimu, powstałego w miejsce zbankrutowanego ZSRR, wymykają się pojmowaniu świata zewnętrznego, a nawet większości Chińczyków. Tym bardziej, że następują w środowisku nowych wyzwań gospodarczych, demograficznych i geopolitycznych. Na placu Tiananmen, panuje „wzorowy” porządek. Jak nigdy, odkąd czołgi stłumiły demokratyczną rebelię w 1989 r.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ