fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.1 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Francja nie jest już głównym partnerem wojskowym Niemiec

„Le Figaro” rozmawia z francuskim badaczem Léo Péria-Peigné* o niemieckiej polityce obronnej. W rozmowie poruszany jest m.in. temat stosunku Niemiec do Francji jako dotychczasowego ważnego partnera wojskowego.

Warto przeczytać

Po ataku Rosji na Ukrainę w Europie na nowo stała się ważna kwestia obronności. Berlin postanowił się dozbroić, przeznaczając na ten cel 100 mld euro. W przemówieniu z 27 lutego 2022 r. kanclerz Niemiec Olaf Scholz zapowiedział „zmianę epoki”. Utworzono też specjalny fundusz, Sondervermögen,

Léo Péria-Peigné wyjaśnia, że było to konieczne, gdyż niemiecki budżet obronny znajdował się na rekordowo niskim poziomie. Zwiększyła go nieco aneksja Krymu w 2014 r., kiedy to Niemcy zdali sobie sprawę, że Rosja nie jest takim partnerem, za jakiego brali ją przez dwadzieścia lat. Zrozumieli, że stanowi realne zagrożenie. W planach rządzącej koalicji było też przywrócenie silnej Bundeswehry. Kolejna agresja na Ukrainę, do której doszło 24 lutego ubiegłego roku, wzbudziła znaczne obawy wśród ludności. Sprawiło to, że kwota 100 mld euro pozwalająca w pełni dozbroić trzy dywizje stała się akceptowalna. Konflikt ukraiński przyspieszył ruch, o którym się mówiło w Niemczech od 10 lat.

Zły stan Bundeswehry

Według dowódców niemieckiej armii jest ona „wyschnięta”. 100 mld euro pozwoli na utrzymanie istniejącego sprzętu i zakup nowego. Duża część pieniędzy przeznaczona zostanie na amerykańskie myśliwce F-35, jedyne zdolne do przenoszenia natowskiej broni nuklearnej. Niemiecka marynarka wojenna rozpoczyna duży program dronów morskich, podwodnych i nawodnych, koncentrując się na regionie Morza Bałtyckiego.

Siły lądowe dążą do stworzenia wiarygodnego korpusu wojskowego, składającego się z trzech dywizji. Zostałyby one wyposażone w kompanie wsparcia (rozpoznanie, selekcja celów, obrona przeciwlotnicza) i wiarygodną artylerię dywizyjną. Wcześniej w wyniku cięć budżetowych w 1990 r., zostały tego wszystkiego pozbawione. Na razie zdolności te są często oparte na pojedynczych jednostkach, rozproszonych po całej armii. „Sytuacja jest bardzo podobna do tej we Francji” – mówi Léo Péria-Peigné.

Problem z rekrutacją i utrzymaniem żołnierzy

Francuskie Siły Zbrojne przez długi czas były w lepszej sytuacji niż niemieckie, jeśli chodzi o poziom rekrutacji i retencji. Niemcy, mając starzejące się społeczeństwo i bardziej atrakcyjny rynek pracy cywilnej, nie znajdowały tak wielu chętnych do zasilania szeregów armii. Według Léo Péria-Peigné różnica ta obecnie się mniejsza, bo i francuskie Siły Zbrojne przyznają, że cierpią z powodu takich problemów. Chociaż sytuacja demograficzna Niemiec pozostaje znacznie trudniejsza niż Francji, to atrakcyjność francuskiej armii ucierpiała, w szczególności przez operację Sentinelle**.

Koncepcja na skalę Europy

Od 2014 r. Niemcy rozwijają koncepcję „państwa ramowego” w ramach NATO – mówi Léo Péria-Peigné. Ponieważ zgodnie z założeniami niemiecka armia ma stać się integratorem sił mniejszych państw europejskich, wyposaża się ją w główne zdolności dowodzenia, komunikacji i koordynacji. W dużym stopniu udało się to w przypadku Holandii, której trzy brygady są w pełni zintegrowane z trzema niemieckimi dywizjami. Inne kraje, takie jak Węgry i Litwa, są w trakcie przynajmniej częściowej integracji z tym systemem.

To jednak nie Niemcy a Francja jako pierwsza opracowała tę koncepcję. Natomiast nigdy tak naprawdę jej nie zastosowała. Mogłaby opracować podobny system z Belgią i Luksemburgiem, ale osiągnięcie poziomu podobnego do tego, osiągniętego przez Niemcy i Holandię, zajmie sporo czasu.

Różne spojrzenia

Różnice w kulturze strategicznej mocno utrudniają niemiecko-francuskie relacje. Niemcy mają raczej kontynentalną wizję, zintegrowaną z NATO. Stawiają na armię konwencjonalnego odstraszania przed rosyjskim zagrożeniem. Francja dysponuje z kolei armią zaprojektowaną do rozmieszczenia jej w celu walki poza granicami kraju. Co więcej, stanowisko Paryża w sprawie NATO, wciąż jest niejednoznaczne. To sprawia, że Francja pozostaje odizolowana w Europie. Szczególnie że większość państw europejskich ma wizję, raczej zgodną z modelem proponowanym od prawie dziesięciu lat przez Niemcy.

W rezultacie więzi między Niemcami a Francją osłabły i chociaż Paryż nadal postrzega Niemcy jako swojego głównego partnera wojskowego w Europie, to odwrotna sytuacja nie ma już miejsca. Jedynie siły powietrzne utrzymują funkcjonalne, wspólne struktury szkoleniowe. Dziś dla Niemiec najważniejszym partnerem stała się Holandia.

I chociaż dla Paryża idea pary francusko-niemieckiej wciąż jest bliska i ważna, to Berlin podchodzi do tego raczej beznamiętnie. „W rzeczywistości termin »para« jest używany wyłącznie po naszej stronie Renu. Francja jest być może nieco zbyt przywiązana do symbolicznego związku” – zauważa Péria-Peigné.

I przypomina, że „Paryż uruchomił serię dużych programów zbrojeniowych, z których większość została odłożona na półkę lub anulowana: samolot przyszłości (SCAF), czołg przyszłości (MGCS), artyleria przyszłości (CIFS) i morski samolot patrolowy przyszłości (MAWS)”.

Te wspólne projekty są symptomatyczne dla trudności piętrzących się między Francją a Niemcami. Rozpoczęto je z wielką pompą w 2017 r., były jednak przede wszystkim decyzjami politycznymi. Usiłowano zmusić konkurujące lub nawet antagonistyczne firmy do współpracy. Jednak po obu stronach wojskowi nie byli zbyt zaangażowani w projekt. Na dodatek piętrzyły się trudności jak np. w przypadku morskich samolotów patrolowych. Nie mogło to się udać, gdyż francuskie i niemieckie harmonogramy wymiany były bardzo różne. Mimo to politycy zdecydowali się na wspólny projekt. Tymczasem niemieckie samoloty miały zakończyć służbę na długo przed realizacją projektu. Ostatecznie Niemcy musieli kupić amerykańskie P-8 Poseidons w 2021 r., aby zastąpić własne, zużyte samoloty. Te bowiem „rozpadały się”, mimo że pierwszy wspólny system planowano dopiero na 2030 rok.

Przeczytaj także:

Obecnie francusko-niemiecka współpraca wojskowa jest zredukowana do niewielkiego ułamka, a sprzęt współdzielony przez obie armie jest bardzo ograniczony.


* Léo Péria-Peigné jest badaczem w Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem we Francuskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych (IFRI) i specjalistą ds. broni. Wraz z Elie Tenebaumem opublikował artykuł zatytułowany „Zeitenwende: la Bundeswehr face au changement d’ère”.

** Operacja Sentinelle – francuska operacja wojskowa, w której wzięło udział 10 tys. żołnierzy oraz 4,7 tys. policjantów i żandarmów. Jej celem była ochrona przed terroryzmem miejsc uznawanych za wrażliwe. Stanowiła część stanu wyjątkowego we Francji ze względu na utrzymujące się zagrożenia terrorystyczne i ataki, aż do zakończenia stanu wyjątkowego w dniu 1 listopada 2017 r. Zdecydowano się na nią w związku z atakami w Île-de-France w styczniu 2015 r. i wzmocniono podczas ataków w Paryżu w listopadzie tego samego roku.

SourceLe Figaro

Więcej artykułów